
W amerykańskim systemie prawnym, mediacja jest zdecydowanie popularniejsza. Pomimo popularyzacji mediacji w Polsce w porównaniu z czasem sprzed iluś lat, brakuje nam sporo do osiągnięcia etapu, na jakim obecnie jest amerykański system prawny w zakresie mediacji.
Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego w Stanach Zjednoczonych są tak szeroko rozwinięte wszelkiego rodzaju alternatywne metody rozwiązywania sporów, zaczynając od mediacji, poprzez arbitraż, a na negocjacjach kończąc? Wynika to z różnicy sposobu prowadzenia sporów sądowych pomiędzy Polską a USA. Zmiany są już widoczne na etapie wniesienia pozwu do Sądu. W przeciwieństwie do polskiego systemu prawnego, w USA, pozwany chcąc podjąć wyzwanie, również płaci za wdanie się w spór. To obie strony prowadzą spór, a rozstrzyga go nie sędzia, lecz inni współobywatele. W amerykańskim systemie prawnym, po wymianie pism przygotowawczych, następuje etap przygotowawczego postpowania dowodowego. Na tym etapie, w pierwszej kolejności prawnicy obydwu stron spotykają się w obecności sędziego, a pozwany odnosi się do złożonej propozycji powoda co do przeprowadzenia materiału dowodowego bez udziału sędziego. Dalej, strony ustalają dowody, jakie będą przeprowadzone, terminy ich przeprowadzenia, w tym ustalane są dowody rzeczowe, wszelkie adresy, czy nazwiska. Również na tym etapie istnieje możliwość pozyskania dowodów od drugiej strony, czy instytucji. Przeciwdziałając manipulacjom, postępowanie na tym etapie jest nagrywane przez urzędnika sądowego. Etap ten trwa od poł roku do roku i szacuje się, że strony kończąc ten etap ponoszą już ok. 50% kosztów. Cały ten proces odbywa się przy pełnej aprobacie sędziego, ale bez bezpośredniego jego udziału.
Najważniejsza różnica między polskim postępowaniem a amerykańskim, to fakt, że w USA cały proces i rozprawa są w rękach stron prowadzących spór, a nie w rękach sędziego. Kiedy już bowiem kończy się powyższy etap ok. 60 dni przed rozpoczęciem rozprawy, podczas których to dwóch miesięcy sędzia przygotowuje się do sprawy oraz przygotowuje sąd do prowadzenia sprawy podczas rozpraw toczących się kilka dni z rzędu, strony wiedzą już, „na czym stoją” i znają wzajemne dowody. Zatem znają swoje realne szanse na wygraną. Na dodatek, również pozwany ponosi połowę kosztów w sytuacji wejścia w spór.
I tutaj mamy również zasadniczą różnicę pomiędzy amerykańskim a polskim systemem prawnym. Jedną z przyczyn mniejszego zainteresowania mediacjami w porównaniu do zainteresowania nią wśród Amerykanów jest fakt, że w Polsce pozwany nie ponosi kosztów aż do momentu rozstrzygnięcia. Mając też na uwadze długi obecnie czas prowadzenia procesu sądowego w Polsce, pozwany przedłuża cały proces, wydłużając w czasie widok ewentualnej przegranej i ostatecznego poniesienia kosztów. Konkludując, strony prowadzące spór w USA, kończąc wstępne postępowanie dowodowe i ponosząc połowę kosztów, znają dowody drugiej strony, co finalnie przekłada się na chęć do rozwiązania sporu w drodze alternatywnych metod rozwiązywania sporu.
Kończąc już, szacuje się, że w USA ok. 90% sporów kończy się w drodze mediacji i to jeszcze zanim spór wejdzie w fazę rozprawy. Co dziwne, amerykańskie społeczeństwo znane jest z nadużywania drogi sądowej rozstrzygania sporów. Tym bardziej, tak wysoki odsetek załatwiania spraw w drodze mediacji sugeruje wysoką skuteczność mediacji w USA.
