Dlaczego warto mediować?

Dlaczego właściwie mediować, a nie pójść od razu do Sądu? Dlaczego w ogóle rozmawiać, skoro można coś wyegzekwować przez Sąd? Dlaczego mediować, skoro jedna strona nie ma ochoty rozmawiać z drugą stroną? I czy w ogóle efekty mediacji mają jakąkolwiek moc prawną?

Przede wszystkim, dlatego warto mediować, ponieważ nigdy nie wiadomo, jak potoczy się sprawa sądowa i wcale nie jest powiedziane, że zakończy się ona w całości pozytywnie dla Powoda, czy Pozwanego.  Dlaczego więc ryzykować pieniądze i nerwy? Podczas procesu sądowego, tak naprawdę nie mamy wpływu na decyzję i postanowienie Sądu. Z kolei podczas trwania mediacji, mamy realny wpływ na jej przebieg i skutek. Mediacja bowiem to nic innego, jak komunikowanie się dwóch stron z pomocą osoby trzeciej, zwanej mediatorem. Proces sądowy kończy się wygraną dla jednej strony i przegraną dla drugiej. Mediacja kończy się z kolei wygraną obu stron.  Oczywiście w przypadku podpisania ugody.

Z mediacją wiążą się korzyści zarówno materialne, jak i niematerialne. W tym materiale skupię na korzyściach niematerialnych.  O pierwszej korzyści wspomniałam już powyżej. Mediowanie to komunikowanie się. To, co strony wykreują na drodze mediowania, czyli tego komunikowania się, ma realny wpływ na możliwość dojścia do porozumienia, a dalej do podpisania ugody. Mediacja nigdy nie kończy się przegraną jednej strony, bo nigdy ona nie musi zakończyć się ugodą. Co za tym idzie, podpisanie ugody zawsze kończy się akceptacją warunków przez obie strony, czyli tym samym wygraną obu. W przeciwnym wypadku, nie doszłoby do podpisania ugody.

A zatem, mediacja to nie ustalanie faktów i na ich podstawie wydanie orzeczenia, co byłoby rolą Sądu, lecz ustalenie postaw i oczekiwań obu stron oraz próba wykreowania warunków pośrednich między oczekiwania jednej strony a oczekiwaniami drugiej. Każda ze stron z czegoś rezygnuje, przy czymś obstaje i coś zyskuje. No dobrze, ale zatem, czym mediacja różni się od negocjacji? Przede wszystkim, mediacje odbywają się przy udziale osoby trzeciej – mediatora, którego rolą jest między innymi uspokajanie emocji, które zawsze towarzyszą w przypadku spraw, z którymi standardowo poszlibyśmy do Sądu. Tak, jak w przypadku negocjacji, z którymi mamy do czynienia w biznesie i jesteśmy w stanie sobie wyobrazić siedzące dwie osoby negocjujące warunki jakiegoś kontraktu, z którym nie są emocjonalnie związane, tak w przypadku mediacji nigdy takie osoby nie doszłyby do porozumienia. Jak bowiem wyobrazić się dwoje rozwodzących się małżonków, siedzących naprzeciw siebie i próbujących ustalić kontakty rodzicielskie z małoletnimi dziećmi, bez udziału mediatora? Takie rozmowy muszą odbywać się przy udziale mediatora, który będzie kontrolował emocje, w przeciwnym wypadku, w tej przytoczonej sytuacji, małżonkowie dogadaliby się podczas normalnej rozmowy, a z reguły jednak nie dochodzą do porozumienia. A zatem, w mediacjach mamy do czynienia z emocjami, często dotyczą osób przez wiele lat bardzo sobie bliskich. W negocjacjach te emocje są mocno ograniczone.

Do niematerialnych korzyści mediacji możemy zaliczyć również oszczędność czasu. Składając sprawę do Sądu, musimy liczyć się z tym, że pierwsza rozprawa może odbyć się nawet w okresie trzech miesięcy od daty złożenia wniosku. I nikt nie powiedział, że postępowanie sądowe musi zakończyć się na pierwszej rozprawie, zwłaszcza, jeżeli jest dużo dowodów do rozpoznania przez Sąd oraz kilku, czy kilkunastu świadków do przesłuchania. Jak już wspomniałam, rolą Sądu jest ustalenie faktów, w przeciwieństwie do mediatora podczas mediacji. W związku z tym, sprawa sądowa może trwać nawet dobre kilka miesięcy. Z kolei termin pierwszej mediacji ustalany jest bardzo szybko, nawet w ciągu kilku dni, i jeżeli tylko występuje dobra wola i chęć dojścia do porozumienia przez obie strony sporu, to ugodą może zakończyć się już pierwsze spotkanie mediacyjne.

No dobrze, była mediacja, strony dogadały się i podpisały ugodę. I co dalej? Czy ma ona jakąkolwiek moc prawną? Tak, jednak i tak po podpisaniu ugody, strony składają do Sądu wniosek o zatwierdzenie ugody przed Sądem. Dodatkowym plusem jest z pewnością fakt, że zatwierdzenie przez Sąd może odbywać się już bez udziału stron.

Podsumowując, sprawa sądowa może toczyć się miesiącami, przy silnych emocjach, z koniecznością widywania się nawet kilkukrotnie, z „wyciąganiem” spraw prywatnych na światło dzienne, biorąc pod uwagę jawny charakter rozprawy i na domiar złego nie mamy żadnego wpływu na decyzję Sądu. Z kolei mediacja może zakończyć się ugodą na pierwszym spotkaniu mediacyjnym, nie wymaga dalszej konieczności widywania się, mamy realny wpływ na jej przebieg i ustalane warunki. Zatwierdzenie ugody nie wymaga stawiennictwa w Sądzie, a ponadto pamiętajmy, że mediacja w przeciwieństwie do rozprawy sądowej, ma charakter poufny, o czym pisałam w poprzednim wpisie. Co za tym idzie, wszelkie sprawy prywatne omawiane w obecności mediatora nie mogą być omawiane i rozgłaszane poza spotkaniem mediacyjnym.

Opublikowane przez Liliana Motyl

Od stycznia 2025 r. aplikantka I roku aplikacji radcowskiej. Uczestniczka Prawniczych Seminariów Doktorskich na Polskiej Akademii Nauk. Stały mediator sądowy przy Sądzie Okręgowym w Poznaniu i we Wrocławiu oraz mediatorka w Kancelarii Mediacyjnej Liliana Motyl. Obecnie prawniczka w jednej z poznańskich kancelarii radcowskich. Od marca bieżącego roku również mediatorka Centrum Mediacji przy Krajowej Izbie Gospodarczej w Warszawie. Uczestniczka wielu szkoleń, konferencji i seminariów z zakresu mediacji i nie tylko.

Dodaj komentarz